Śmiechu co nie miara

Przez krótki okres pracowałem jako doradca techniczny i przedstawiciel handlowy obracający urządzeniami elektroenergetycznymi.

W trakcie targów na spotkaniu z dostawcą rozmawialiśmy o rynku, sytuacji, słupkach, zwiększeniu sprzedaży, relacjach z klientami. Jako że dostawcą była włoska firma zostaliśmy przywitani pytaniem: „espresso, spumante?”.

Ja wybrałem espresso, bo bardzo lubię kawę.

Podczas wcześniejszych pobytów we Włoszech nauczyłem się nieco najpopularniejszych włoskich słów, które znaczeniowo są zbliżeniowe do tych używanych w Polsce, na przykład gdy kopniemy się w mały palec od stopy.

Takie rozdzielnice sprzedawałem.

Teraz zaczyna się komiczny wątek.

Po zakończeniu spotkania szef, z którym byłem na targach, spotkał znajomego również z Włoch i nie rozumiejąc chyba tego słowa powitał go głośnym „cazzo”, co tłumaczone jest na polskie „chuju”. Obecni Włosi omal nie umarli że śmiechu, ja też się uśmiechnąłem.

Wróciliśmy do pracy po targach, ale nie mieliśmy już tak dobrych cen…

Do dziś, gdy sobie przypominam te sytuację omal nie padam ze śmiechu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s