Z piaskiem

Mam na imię Stachu, jestem bratem Jacha. Mam 21 lat, w tej chwili pracuję we Włoszech równocześnie podróżując wgłąb siebie. Jachu zapytał, czy nie chciałbym dorzucić swoich trzech groszy do tego blogu, a ja zrobię to z chęcią.

Od jakichś trzech tygodni remontujemy dużą halę konferencyjną, zdolną pomieścić blisko 1500 osób. Dziś przyjechała przyczepa piasku, który został wysypany przed budynkiem. Miałem przewieźć piasek z zewnątrz do środka. Dość toporne zadanie, biorąc pod uwagę, że cała konstrukcja wznosi się na cokole wysokim na około metr i do wszystkich drzwi trzeba wchodzić po stopniach. Ustawiłem belki i wjeżdżałem taczką pod górę.

Łopata pracuje systematycznie. Taczka krąży tam i z powrotem. Góra piachu stercząca przede mną nie zmniejsza się jednak tak szybko, jak tego oczekuję. Dopiero wtedy, kiedy uszczknę spory zapas piasku zauważam postęp. I tak do końca. Podczas tej pracy przyszła mi do głowy prosta myśl. Z poczuciem czasu w życiu też tak mam. Ostatnie tygodnie przemknęły jak wiatr, a ja nie widzę różnicy. Co to tydzień? Ledwie łopata. Miesiąc? Taczka, nawet nie. Prę do przodu, codzienność zalega w butach, a między jednym a drugim dniem nie widzę zmian. Nagle orientuję się, że jestem we Włoszech siedem miesięcy, a poza Polską dwa i pół roku. Jak z piaskiem. Ciekawe, ile mam jeszcze do przesypania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s