Od rzeczy – 3

Skok na klatkę schodową, prowadzącą w dół, rozpoczął podróż. Kroki odbijają się echem od ścian. Stopni powinno być dziesięć, potem przetrwa, potem znów dziesięć. W sumie ze sto stopni, a z każdym krokiem gęstnieje mrok.

Z każdym stopniem nasila się kwaśny, odrzucający odór stęchlizny. Tak obleśny jak smród mokrych ubrań zostawionych na kupie po jednej z wypraw. Po tygodniu można było się pożygać na samą myśl, że trzeba przejść obok. Tutaj był jeszcze bonus: mdły smród gnijącego mięsa. To są te zapachy, które można z siebie zmywać, a one i tak zostają. Najgorsze jest to, że za żadne skarby nie można się do tego przyzwyczaić.

W sali na dole powinno być powietrze, chyba że szyb wentylacyjny jest już zasypany. Kiedyś była winda, ale od dawna jest nieczynna. Brak części zamiennych spowodował, że nie jeździ, a nowa jest niedostępna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s