Ucieka

Zwariowany czas. Nic tu nie pisałem od dawna i zastanawiam się, co to znaczy. Na pewno to, że jestem mistrzem prokastrynacjii, bo wszystko odkładam na potem. Dziś zdradzę tajemnicę, własną. Jestem w trakcie pisania listu, który może wiele zmienić w moim życiu. Piszę go, bo zostałem obudzony i bo nie śpiąc, mam dosyć stania w kilku miejscach na raz, mam dosyć bycia tchórzem, który nieustannie karmi się nadzieją na lepsze jutro, nie sprzątając dzisiaj.

Dorośnij, nie bądź dzieciakiem. Cholera, mają rację a ja wciąż szukam sensu i czegoś, co mnie porwie na zawsze. I boli, że widząc słabość i braki, nie mam pojęcia, jak to ogarnąć.

No i pustka egzystencjalna. Jak to rozumieć? Mam wszystko, mogę właściwie wszystko, miejsce, w którym jestem, jest wspaniałe, mam talenty, ludzi wokół, którzy chcą mojego dobra, a ja siedzę i tylko bym biegł i przewracał każde miejsce, szukając tego. No właśnie, czego? Pewnie sensu.

Chyba nie wieczności. Moja wiara leży i kwiczy, ale nawet wtedy, jak była pierwsza, to mój uśmiech był fałszywy, wyuczony by zadowolić tych, których zadowolenie miało zagwarantować mój spokój. Szczęścia? Niedawno sądziłem, że to cel, ale to była naiwna pomyłka. Szczęście to znak, że jestem w dobrym miejscu, że jest sens. Szukać szczęścia tylko dla niego to jak szukać idei koloru, albo smaku. Zobaczę, to poznam kolor, ugryzę, to poznam smak. Będę żyć, to czasem wybuchnie szczęście, jak kiedyś, ale rzeczywistość będzie po prostu . Mam kilka pamiątek szczęścia ale żadna nie pasuje do dzisiejszych puzzli. Czas zmienić puzzle, bo to nie moja gra.

Ostatnia nadzieja, na spotkanie Boga, to być w czymś na 100%. Jechać do Damaszku, by z Nim walczyć, przekroczyć Jabbok, żeby z Nim się zmagać, wstawać w nocy i Go szukać. Drzeć się na całe gardło. Podobno jest zawsze ze mną, wiele słów o tym słyszałem i tyle samo czytałem. Ale to jak smak i kolor i zapach.

Na koniec coś, co mi dziś pomogło

„Formułowanie pytania o sens życia w tak ogólny sposób przypomina pytanie mistrza szachowego: „Mistrzu, czy możesz mi zdradzić, które posunięcie jest najbardziej skuteczne?”. W szachach nie istnieje coś takiego, jak najlepszy czy nawet dobry ruch w ogóle, w oderwaniu od konkretnej sytuacji na szachownicy czy charakteru przeciwnika. To samo dotyczy ludzkiej egzystencji. Nie należy poszukiwać w życiu jakiegoś abstrakcyjnego sensu. Każdy człowiek ma swoje wyjątkowe powołanie czy misję, której celem jest wypełnienie konkretnego zadania. Nikt nas w tym nie wyręczy ani nie zastąpi, tak jak nie dostaniemy szansy, aby drugi raz przeżyć swoje życie. A zatem każdy z nas ma do wykonania wyjątkowe zadanie, tak jak wyjątkowa jest okazja, aby je wykonać”

I drugi, o cierpieniu

„Pamiętam, że po pewnym czasie ogarnęło mnie przeczucie, że niedługo umrę. Mimo to nawet w tak krytycznym momencie moje troski były zupełnie inne od trosk moich towarzyszy. Podczas gdy ich pytanie brzmiało: „Czy przeżyję obóz? Jeśli nie, wówczas całe to cierpienie nie ma sensu”, mnie dręczyło coś innego: „Czy całe to cierpienie, ta wszechobecna śmierć, ma jakiś sens? Jeśli nie, wówczas nie mam już po co żyć, jako że życie, którego sens jest kwestią przypadku – tego, czy uda nam się ujść śmierci, czy nie – w ostatecznym rozrachunku nie jest warte, aby o nie walczyć”.”

  • To z Viktora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s