Koguty, kura i kaczka

Wczoraj byłem rzeźnikiem. Tu, gdzie mieszkam, mamy własny kurnik (wolny wybieg). Mieszka w nim około czterdziestu kur, kilka kogutów, i cała masa kaczek, stoi też gołębnik który zasiedla blisko trzydzieści białych gołębi. To ptasie osiedle leży nad zbiornikiem na deszczówkę , który nazywamy jeziorkiem (‚lagetto’ po włosku). W owym jeziorku mieszkają żółwie, a czasem przyleci szara czapla w odwiedziny. Ryb nie ma, co wcale nikogo nie widzi, bo woda ma kolor zieleni brudnych autobusów Poznańskiego MPK.

Jak już jestem przy zwierzętach, to byłoby grzechem nie wspomnieć o kotach, których jest z dziesięć. Ponieważ wszystkie to samice, przychodzi wiele kotów z okolicy, by, no cóż, przedłużyć żywot kociej rasy na naszej planecie. Z tego powodu miejscu, gdzie owe koty się gromadzą, nadaliśmy wymowną nazwę ‚Bordello’. Całym tym zwierzyńcem zajmuje się Giorgio (Jerzy).

Teraz powrót do początku wpisu. Zwierzęta nie są hodowane dla uboju – są trzymane ze względów krajobrazowych, a za akomodację płacą kury w ichniej walucie – jajkach. Przychodzi jednak dzień, w którym Giorgio orientuje się, że jest za dużo kogutów, albo kur, albo kaczek. Tym razem było za dużo kogutów.

Nigdy wcześniej nie zabijałem zwierząt z pełną premedytacją. Kiedyś przez przypadek udusiłem chomika koleżanki mojej siostry, za mocno go przytuliłem. Byłem na tyle mały, że nie do końca wiedziałem, co się stało.

Ogólnie to obyło się bez fajerwerków. Ot, jest praca do wykonania, praca, którą pokolenia moich przodków wykonywało jako nieomalże codzienną czynność, także można powiedzieć, że mam to we krwi.

Z drugiej strony miałem poczucie winy, szczególnie, jak zabijałem kaczkę. Była bardzo spokojna i mięciutka i miała takie proste spojrzenie.

Spoglądając na podręcznik do anatomii, to w środku wiele się nie różnimy się od takiej kaczki czy koguta.

Całe szczęście, że nie jesteśmy tylko podręcznikiem anatomii. Że mogę coś tu pisać, że mogę czuć smak pieczonego kurczaka i mogę czuć winę, jak wiążę kogutom nogi. Mogę też zadzwonić do mojego brata i spytać, jak się trzyma i mogę się cieszyć, że mój przyjaciel ma się lepiej. Mogę też myśleć o ludziach których znam, a którzy źle się mają i współczuć im, a jeśli mogę, to pomóc. No i mogę pamiętać o pięciu kogutach, jednej kaczce i jednej kurze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s