Od rzeczy – 3

Skok na klatkę schodową, prowadzącą w dół, rozpoczął podróż. Kroki odbijają się echem od ścian. Stopni powinno być dziesięć, potem przetrwa, potem znów dziesięć. W sumie ze sto stopni, a z każdym krokiem gęstnieje mrok.

Z każdym stopniem nasila się kwaśny, odrzucający odór stęchlizny. Tak obleśny jak smród mokrych ubrań zostawionych na kupie po jednej z wypraw. Po tygodniu można było się pożygać na samą myśl, że trzeba przejść obok. Tutaj był jeszcze bonus: mdły smród gnijącego mięsa. To są te zapachy, które można z siebie zmywać, a one i tak zostają. Najgorsze jest to, że za żadne skarby nie można się do tego przyzwyczaić.

W sali na dole powinno być powietrze, chyba że szyb wentylacyjny jest już zasypany. Kiedyś była winda, ale od dawna jest nieczynna. Brak części zamiennych spowodował, że nie jeździ, a nowa jest niedostępna.

Krzywa wieża

Bezczelnie wszedł i naruszył nasze rutyny, układy, możliwości. Jutro miałem jechać, zrobić, zarobić. Nic z tego nie wyjdzie, bo siedzę w domu.

Pij dużo, szczyt zachorowań niedługo, przeciążona służba zdrowia z winy tych czy tamtych.

Jak budowali wieże to dali solidne fundamenty, tylko że nie spodziewali się tego i owego.

Wyborów nie będzie. Don’t worry. To tylko gra. Gdyby Andrzej za wcześnie powiedział, że przekłada, to by go zjedli. Więc czeka aż o go poproszą. Już się doczekał.

My dzisiaj będziemy robić na domowe okno bohaterów z gwiezdnych wojen z maseczkami i napis „Niech moc będzie z wami”. Podziękowanie dla lekarzy, pielęgniarek, salowych, pielęgniarzy i ratowników. Zawsze byliście z nami.

Pralka

Ciekawi mnie zależność pomiędzy ważnymi wydarzeniami, a moim sprzętem AGD.

Jak wyjeżdżam na kilka dni to pralka albo zmywarka dostają świra.

Teraz ludzie, szczególnie we Włoszech, umierają na choroby związane z płucami.

Wczoraj pralka przeszła samą siebie. Trzy usterki na raz. Woda przeciekła przez drzwiczki, przestał działać czujnik i spadł pasek napędowy. Rozumiem jedna usterkę, dwie na raz by mnie zszokowały.

Trzy w tym samym momencie zakrawają o niemożliwość.

Lawina zachorowań u nas ruszyła. Jeszcze niedowierzam.

I tak, i nie

Ostatnio w pracy często używam określenia ambiwalentny. Jeden z kolegów zwrócił mi uwagę, że jak mam coś ‚w poważaniu’, to mogę to mówić wprost.

Tylko, że ja na prawdę mam stosunek ambiwalentny do tysiąca rzeczy.

Lubię pilnie pracować, wyzwania, rozwijając się, ale jak mam współpracować z ludźmi, którzy ciągle narzekają i nic im się nie chce to dziękuję.

Bardzo lubię jeździć na deskorolce, ale sen z powiek spędza mi myśl, że nigdy nie będę robił jakichś super trików.

Mój (od kiedy Staś zaczął publikować nie tylko mój) blog jest super. Przelewam myśli, wyrażam siebie, poszukuję… Tylko miesza się tutaj tworzenie, z brakiem zrozumienia, radość ze smutkiem…

Całe moje życie jest serią pomieszanych wątków, często przeciwnych sobie, sprzecznych. Czasem nawet skrajnych.

Konteksty

Czy kontekst jest główną linia życia? Wszystkie uwarunkowania, które tak mocno rządzą wyborami mają swoje uzasadnienie.

Do pisania jest mi tak potrzebny kontekst, a nie umiem go znaleźć. W zależnościach między wątkami tkwi autentyczność. Charakter i forma? Myślę że mają drugorzędne znaczenie.

Rap jest autentyczny, bo przedstawia powiązane wątki. Sukcesy komercyjne to potwierdzają, jest na pierwszym miejscu sprzedawanej w Polsce muzyki.

Ciekawy jest tekst ślubu cywilnego: „…uczynię wszystko, aby małżeństwo nasze było zgodne, szczęśliwe i trwałe.”

Jeden bank reklamuje swoją aplikację, jako lepszą od innych, porównując ją do gorącej czekolady: w odpowiednim kubku gorąca czekolada smakuje lepiej.

W naszym domu czuję się dobrze. Bardzo lubię być szczęśliwy, bo wtedy zmysły pracują inaczej.

Filemon i Bonifacy

Bardzo ciekawe są konstrukcje i zależności, które mają miejsce na tym świecie.

Stożek Macha powstały wokół samolotu można nawet zobaczyć, jeżeli pilot zachowa odpowiednią prędkość. Nakładające się na siebie fale dźwiękowe powodują, że długo nie słyszę nic, a potem nagle huk.

Tak jest wtedy, gdy następnego dnia zdaje sobie sprawę, że coś zrobiłem nie tak. Nie ma się co obrażać. Bonifacy wybacza.

W pracy mamy zwyczaj, że jak ktoś ma imieniny to kupuje po połówce kurczaka z różna każdemu współpracownikowi. To są czikeny.

W trakcie świętowania moich imienin powiedziałem coś, co było jedną z nakładających się fal. Dzień później zdałem sobie sprawę, że wtopiłem.

Bonifacy zawsze wybacza. Gorzej jeśli spotkają się dwa Filemony.

Cody Maverick

Czemu wszyscy muszą być tacy zopiniowani, pyta sam siebie bohater jednej bajki, którą często oglądamy z Leonem.

Bardzo lubię poznawać cudze zdanie na różne sprawy.

Często daje się przekonać, jeżeli coś uważam za słuszne.

Nie rozumiem tylko czemu ludzie mają ciągła potrzebę układania komuś życia. Zrób to, zrób tamto, a to się robi tak. Często ludzie gównowiedzący wyrażają opinie na czyjś temat, prosto w twarz.

Chętnie posłucham co masz do powiedzenia na temat mojego życia, ale pozwól, że wcześniej sam Cię zapytam.

Bawi mnie też sytuacja, gdy gość wymusza pierwszeństwo, ja go nie przepuszczam, a on na mnie trąbi.

Cyfrowa dusza

Do szkoły dojeżdżałem z peryferii do centrum. Codzienna podróż trwała około godziny w jedną stronę.

Często jeździłem z tymi samymi ludźmi. Mogłem obserwować. Namiętne i beznamiętne spojrzenia mieszały się z różnymi zapachami, a świat był tylko tu, przez wiecznie zaparowane szyby.

Raz Ikarus nie chciał odpalić na pętli. Kierowca poszedł po płytę chodnikową 30×30, walnął nią kilka razy w rozrusznik i odpalił. Często czekałem na pętli, aż autobus pojedzie.

Teraz już nie ma spojrzeń, jest karta peka, telefony, wyświetlacze.

Słownik

Chcę w najbliższym czasie rozpocząć pracę nad słownikiem, procesem nazywania rzeczy.

Nikomu, prócz zainteresowanych, wojna nie spędza snu z powiek. W wiadomościach to nie wygląda za dobrze.

Muzyka to wariacje, które tylko mieszają, przy pomocy różnych wynalazków, stare rzeczy.

Sztuka brnie w jakieś kierunki, oczywiście się nie znam, które trudno ogarnąć. Każdy tworzy swoje dzieła.

Wszystko zostało już powiedziane, a tematy się wyczerpały.

Dzieci mają nieograniczone socjalmedia i cyfrowe oczy.

Odczuwam mocno potrzebę nazwania na nowo rzeczy. Dom, życie, środowisko to słowa od których chce zacząć.

Trump

Jestem zaniepokojony.

Wybrali Busha, Obamę, Trumpa na prezydenta. Wybrali Bronka, Andrzeja.

Najlepiej wychowywać dzieci tak, albo inaczej, a do pracy pojadę tamtędy, bo szybciej.

Najlepszy jest diesel. Niewątpliwie diesel, albo benzyna, albo benzyna w gazie, albo elektryk, albo hybryda. Nie wiem czy hybrydy są benzynowe czy diesel, ale pewnie benzynowe.

Zaletą nocnych zmian jest możliwość przemyśleń, gdy chce mi się jeszcze spać, ale już nie mogę zasnąć.

Ciekawe ile dziennie ludzkość podejmuje wyborów w jednostce czasu, np. na sekundę. Nie chodzi o dobre, czy złe. Chodzi o świadome i nieświadome.