Królowie życia

Trochę się martwię o różne rzeczy, o pracę, o życie, o to co będzie, o gospodarkę, o kryzys.

Jest mi żal, że ludzie stracą pracę, że będą się martwić o byt i rodziny. Może rodzice im pomogą, może inni.

Rozmyślam sobie, czy to że ktoś ma super pracę daje mu to że jest lepiej? Może ktoś był chytry, a teraz dostał za swoje? Takie głupoty mi się pojawiają.

Cob jest w życiu najważniejsze? Impreza, czy spokojny wieczór. Wzrost gospodarczy czy trochę wolnego czasu?

Odnoszę wrażenie, że świat jest wyeksploatowany. Wszędzie ktoś już był, wszędzie nakręcono jakiś pełny metraż, a tym co się liczy są przeżycia.

Od rzeczy – czas

Czas ucieka. Jest południe. Czuję że przyjdzie mi tu siedzieć przynajmniej kilka dni.

Wszystkie polecenia przychodzą przez telefon. Idź tu, jedź tam. Szyfry i kody, procedury i instrukcje. Wszystko jest przygotowane.

Kiedyś wszystko było nowością, teraz to tylko rutyna. Przynajmniej mam czas by przebywać z samym sobą na niewygodnej pryczy. Jest odrobinę za krótka i jak się nie ułożę to czuję lekki dyskomfort. Nie można się tu wyspać.

Może to nie prycza, tylko ten przebrzydły magazyn głowic jądrowych za ścianą.

Nad bunkrem jest las i już wstaje słońce.

Słychać lekki szum – klimatyzator schładza i osusza sąsiednie pomieszczenia.

Deszcz

Może deszcz rozprawi się z koronawirusem? Po dłuższej przerwie zacząłem chodzić do pracy. Sto razy bardziej wolę być w domu.

Odzwyczaiłem się od ludzi. Zawsze byłem z boku. Kilka rzeczy się na to złożyło, ale pasuje mi to.

Ciekawy jest sposób lasu liściastego na suszę. Liście które jesienią spadły nie zgniły, bo jest sucho i chronią ściółkę przed wyschnięciem.

Przez koronawirusa kupiłem papierowe mapy, żeby przeczesać moją okolicę.

Od rzeczy – bolesna prawda

To dla tego powietrze stoi, że przejście jest zasypane. Pewnie wysadzone po ucieczce.

Dlaczego nie miałem innego sposobu na przetrwanie, tylko te cholerne ładunki? Czemu przetrwałem promieniowanie?

Czas ten cholerny czas i ciągłe tajemnice. Zgłosić, czekać, pierwsza brama bunkra otwiera się, wjechać, czekać, zamyka się, czekać.

Tu nie ma ucieczki, jeżeli coś się stanie to śluza zostaje odcięta od świata, bunkier ewakuowany, wysadzony i nikt nawet nie dowie się co się tu stało.

Czekam na dźwięk zamka elektrycznego i zgrzyt sztab drugiej bramy, której otwarcie zwiastują.

Od rzeczy – co to jest

Blog nie ma fotografii. Podobno to źle, powinna być ładna fotografie przy każdym poście, odpowiednia struktura. Niestety nie jest to najlepszy moment na robienie fotografii, bo sprawy w mojej głowie nie układają się równolegle do tego gdzie jestem i co robię.

Chodzi mi o tekst i emocje.

Od rzeczy – to wpisy, które będą składały się na historię.

Ostatnio śniło mi się, że przenosiłem jakiś promieniotwórczy „coś” i nie zaszkodził mi, choć byłem napromieniowany. Chyba był kulą lekko świecącą białą kulą promieniotwórczego ładunku bomby atomowej.

Historia będzie się toczyć w betonowych ścianach bunkra. Bunkier jest otoczony lasem. Żelazne sztaby śluz wejściowych otwierane są tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Składowane tu są ładunki, które mogą uczynić wiele zła. Ja jestem przeciwnikiem zła.

Pieprzony koronawirus

Nie znoszę choroby, którą powoduje. Jest wybitnie złośliwa. Bardzo mi smutno, że ludzie umierają sami, w szarych szpitalach, z jakimiś balonami na głowach.

Bardzo mi smutno, że rodziny są rozdzielone.

Nie znoszę Europy z granicami. Granice śmierdzą egoizmem i klaustrofobią, stratą czasu na jakieś popieprzone wizy i inne takie.

Nie znoszę myśli, że gdy dziecko trafia do szpitala jest rozdzielone z rodzicem. Innych rzeczy, które teraz mają miejsce, nie znoszę.

Nie znoszę myśli, że się pomyliłem i być może wybory się odbędą, choć w jakiś szalony sposób.

Nie znoszę myśli, że kwitnie przemoc domowa.

Jednak jest rzecz, która być może uratowała mi życie, respirator. Kwarantanna mnie uratowała przed tym żebym stał się dziadkiem. Niedługo trzydziestoletnim dziadkiem.

Wiatr

Stoję w kolejce do Lidla. Chyba z pół godziny. Czytam, myślę, piszę. Czytam o tej zawierusze. Myślę o życiu i tym wszystkim. Czy podwójny filtr P2 powstrzyma intruza? Piszę o tym co czytam i myślę.

Zakupy robię raz na tydzień. Nadchodzą święta i chyba będą najlepsze jakie do tej pory miałem. Szkoda tylko, że nie będzie już z nami babci Wiesi.

Nie lubię narzekać i szukać dziury w całym. Dziwią mnie te oskarżenia, że to Chiny, a może Ameryka.

Heh, musiałem w aucie wymienić akumulator. To znaczy, że dzieje się coś ważnego.

Uważam, że wiatr to wszystko załatwi. Musi tylko widać długo i mocno.

Od rzeczy – 2

Jeśli uciekać to gdzie? Na północ, zdecydowanie na północ. Na razie nie potrzeba, ale może się okazać, że nie będzie innego wyjścia.

Klatka schodowa w dół skręca w prawo, ale trzeba zeskoczyć, bo kilku stopni brakuje. Przydałoby się więcej światła.

Mieli wprowadzić strażników, ale chyba jeszcze nie wyszli na obchód. Zastanawiające są te materace. Osiem materacy. Wszystko byłoby zrozumiałe gdyby nie to że wyglądają na nowe, świeżo przytargane. Chyba głównie chodzi o kolor. Są białe, a to tutaj nie pasuje. Brudne i śmierdzące byłyby oczywiste.

Może nie powinienem tu być?

Wątpliwości są zbyteczne, bo tak wyszło. Trudno. Zobaczymy co z tego będzie.

Czy można się ujawnić? Nic podobnego.

Od rzeczy – nowy bohater

Słońce zaraz będzie wstawać, a on tkwi w jakimś punkcie. Nieszczególnie ciekawie wyglądają ruiny. Czerwone cegły poszarpane od wilgoci i zimna nie wydają się odrażające pod warunkiem, że jest dzień. Tymczasem szarzejąca od świtu czerń nocy przeraża.

Pojawiły się jakieś zaburzenia, anomalie, zakłócenia. Bohater nie wie jak odkryć wyjście z sytuacji. Problem tkwi w szczegółach. Nikt nie wspominał że tak będzie.

Nawet niezbyt domyślni obserwatorzy zorientują się, że nie mógł przewidzieć, że codzienność się tak nagle skończy, a zacznie się to o czym marzył.

Jedynie deszcz, ciepły, przynosi wytchnienie.

Krzywa wieża

Bezczelnie wszedł i naruszył nasze rutyny, układy, możliwości. Jutro miałem jechać, zrobić, zarobić. Nic z tego nie wyjdzie, bo siedzę w domu.

Pij dużo, szczyt zachorowań niedługo, przeciążona służba zdrowia z winy tych czy tamtych.

Jak budowali wieże to dali solidne fundamenty, tylko że nie spodziewali się tego i owego.

Wyborów nie będzie. Don’t worry. To tylko gra. Gdyby Andrzej za wcześnie powiedział, że przekłada, to by go zjedli. Więc czeka aż o go poproszą. Już się doczekał.

My dzisiaj będziemy robić na domowe okno bohaterów z gwiezdnych wojen z maseczkami i napis „Niech moc będzie z wami”. Podziękowanie dla lekarzy, pielęgniarek, salowych, pielęgniarzy i ratowników. Zawsze byliście z nami.