Deszcz

Może deszcz rozprawi się z koronawirusem? Po dłuższej przerwie zacząłem chodzić do pracy. Sto razy bardziej wolę być w domu.

Odzwyczaiłem się od ludzi. Zawsze byłem z boku. Kilka rzeczy się na to złożyło, ale pasuje mi to.

Ciekawy jest sposób lasu liściastego na suszę. Liście które jesienią spadły nie zgniły, bo jest sucho i chronią ściółkę przed wyschnięciem.

Przez koronawirusa kupiłem papierowe mapy, żeby przeczesać moją okolicę.

Od rzeczy – bolesna prawda

To dla tego powietrze stoi, że przejście jest zasypane. Pewnie wysadzone po ucieczce.

Dlaczego nie miałem innego sposobu na przetrwanie, tylko te cholerne ładunki? Czemu przetrwałem promieniowanie?

Czas ten cholerny czas i ciągłe tajemnice. Zgłosić, czekać, pierwsza brama bunkra otwiera się, wjechać, czekać, zamyka się, czekać.

Tu nie ma ucieczki, jeżeli coś się stanie to śluza zostaje odcięta od świata, bunkier ewakuowany, wysadzony i nikt nawet nie dowie się co się tu stało.

Czekam na dźwięk zamka elektrycznego i zgrzyt sztab drugiej bramy, której otwarcie zwiastują.

Niedziela

Jest to najprawdopodobniej mój ulubiony dzień tygodnia. Samo słowo odnosi się do istoty tego dnia – Internet podpowiada, że „niedziela” pochodzi od słowiańskiego „nie-działać” t.j. nie pracować. Tym właśnie zajmuję się w niedzielę. Nie pracuję. Leniwy niedzielny poranek ma ten urok, że w przeciwieństwie do innych poranków mogę ustawić budzik, a następnie z przyjemnością go zignorować.

Jeśli niedzielna aura działa na mnie szczególnie mocno, poranek w ten dzień ma inny charakter niż wszystkie. Czas nie pędzi tylko pełźnie, wszystkie dźwięki brzmią jakby docierały z daleka, przez mgłę. Każdy ruch jest wolniejszy a każda przyjemność przyjemniejsza. Śniadanie trwa dłużej i jest wolne od poganiaczy, chyba, że sam coś sobie narzucę. Chodzę bez pośpiechu i siadam, jakbym miał siedzieć wieczność.

Niedziela ma być czasem poświęcenia specjalnej uwagi Bogu (jeśli ktoś akurat w Niego wierzy po chrześcijańsku). W moim przypadku zazwyczaj poświęcam szczególną uwagę sobie.

Dziś dokucza mi samotność i kilka wewnętrznych konfliktów. Tylko one pracują w niedzielę. A mogłyby wziąć wolne. Od dawna namawiam je, by wzięły urlop, ale to zawzięci pracoholicy.

Opóźnienie

Jeśli miałbym porównać życie do granatu, to porównałbym je do takiego z dużym opóźnieniem. Najpierw słychać wybuch, potem odlicza się opóźnienie. Choć to brzmi jak bezsens to w jakiś sposób oddaje moje myśli.

Bardzo lubię filmy. Efekty specjalne nieszczególnie, a kino 3d mnie męczy. lubię filmy z napisami.

Ludzie przychodzą na ten świat i odchodzą. Wszystkie oceny, sugestie i chwile nabierają znaczeń i tracą.

Często ważne rzeczy docierają do mnie z dużym opóźnieniem. Zwyczajnie się boję.

Nastrój

Możesz sobie pomyśleć, że mój blog się skończył. Wiele na to wskazuje, początkowe banalne tematy w trakcie poszukiwania optymalnej formy: śniadanie i obiad. Potem jak poczułem pismo nosem zacząłem opisywać głębokie tematy.

W wyniku obserwacji i badań układu podwójnego Cygnus X-1, na który składają się błękitny nadolbrzym HDE 226868 i czarna dziura oraz późniejszych obliczeń uznano, że czas w pobliżu czarnej dziury może zwalniać.

Z moich obserwacji i badań wynika dobitnie, że czas w pobliżu Ziemi notorycznie przyspiesza. Moim zdaniem te dwadzieścia cztery godziny, które znam z dzieciństwa przebiegają szybciej.

Szukam nowych pomysłów, a mam ich kilka, nowych kontekstów, z tymi gorzej. Mój blog się nie skończył. Najprościej rzecz ujmując zmienił się nastrój.